Skip to content Skip to footer

Dzikie dzieci – między legendą a rzeczywistością

Dzikie dzieci – fenomen „feral children”

Termin „dzikie dzieci (feral children),” według historyka Michaela Newtona, „określa dzieci wychowane przez zwierzęta lub dorastające samotnie na łonie dzikiej przyrody, w lasach i puszczach.”[1]

Dzieci te pozbawione były normalnej socjalizacji i stymulacji kulturowej. Fascynują badaczy i artystów od wieków, stając się tematem mitów, legend i książek – od Romulusa i Remusa po Mowgliego i Tarzana. Współczesna nauka traktuje ich historie jako unikalną okazję do poznania rozwoju mowy i psychiki.[2] Artykuł omawia historyczne przypadki dzikich dzieci, a lokalny przykład z ziem polskich pokazuje, jak legenda splata się z rzeczywistością.

Przed XVII wiekiem opowieści o dzikich dzieciach w Europie były rzadkie i fragmentaryczne, pojawiały się głównie w średniowiecznych opowieściach o dzieciach porwanych lub uratowanych przez dzikie zwierzęta oraz w ludowych legendach. W średniowieczu lasy uważano za miejsca dziwne i mistyczne, co podsycało filozoficzne zainteresowanie dzikimi dziećmi aż do XVII i XVIII wieku.[3]

W XVII wieku zaczęto spisywać coraz więcej relacji, m.in. o „wilczym chłopcu” w Niemczech czy dzieciach porwanych przez niedźwiedzie w Polsce, a w 1644 roku opisano Johna z Liège, który przetrwał w lesie, przyjmując zwierzęce zwyczaje.[4][5] Wczesne obserwacje zwracały uwagę na ich nieludzkie cechy, takie jak chodzenie na czworakach, polowanie na pokarm, niezwykły słuch i brak mowy. Nawet po powrocie do ludzi dzieci często zachowywały zwierzęce nawyki i miały trudności z porozumiewaniem się, budząc zdumienie naukowców i pytania o granice człowieczeństwa.[6]

Homo Ferens

Słynny szwedzki uczony Carl von Linné, o którym mówi się: „Bóg stworzył, a Linneusz uporządkował”, był tak poruszony historiami dzikich dzieci, że w swoim przed-darwinowskim systemie umieścił je jako Homo ferus.[7]

W 1758 roku, w swoim dziele Systema Naturae, które do dziś służy do klasyfikowania gatunków roślin i zwierząt, Linneusz umieścił najniższy z gatunków ludzkich – Homo ferus (człowiek dziki). Cechy Homo ferus określił jako „mutus, tetrapus et hirsutus” – niemy, poruszający się na czworakach i owłosiony.[8]

Motyw „dzikich dzieci” od wieków przewija się w mitach, baśniach i literaturze. Najsłynniejsza opowieść, historia Romulusa i Remusa wychowanych przez wilczycę, znana była już w starożytności.[9] Caitlin Schwarz zauważa, że legenda pokazuje fascynację granicą między człowiekiem a zwierzęciem – wilczyca, przemieniając się w prostytutkę, symbolizuje lęk przed „zarażeniem” człowieczeństwa dzikością.[10]

Wielki filozof Arystoteles dopuszczał możliwość wychowania ludzi przez zwierzęta, ale twierdził, że każdy przypadek wymaga jego osobistego zbadania. Średniowieczna opowieść głosi, że Aleksander Wielki zakochał się w „wężowej dziewczynie” – kobiecie, która rzekomo została wychowana przez węże po porzuceniu przez ludzi. Aleksander pragnął ją uczynić swoją kochanką, lecz Arystoteles, jego nauczyciel, postanowił sprawdzić pochodzenie dziewczyny, otaczając ją kręgiem z wężowego jadu. Opary trucizny udusiły ją, a Arystoteles przekonany był, że udowodnił jej niezdolność do życia wśród węży.[11]

Później pojawiały się liczne opowieści o dzieciach dorastających pośród zwierząt. Rudyard Kipling ukształtował literaturę dla dzieci, opisując losy Mowgliego – chłopca wychowanego przez wilki. Edgar Rice Burroughs stworzył Tarzana, angielskiego arystokratę wychowanego przez małpy w Afryce. Dzieci te i ich przygody podkreślają romantyczną wizję bliskości natury, ale i trudności integracji z ludźmi.

Te i inne fikcyjne historie zyskały miliony fanów i utrwaliły w kulturze wizerunek „dzikiego dziecka” (w adaptacjach filmowych często dodawano mu np. gęstą fryzurę czy inne elementy, aby wzmocnić efekt dzikości).

Film Dziki – „dzikie dziecko” na ekranie

Dziki Macieja Kawulskiego wpisuje się w wielowiekową tradycję opowieści o dzieciach wychowanych poza ludzką wspólnotą, lecz czyni to w sposób głęboko osadzony w historii i pejzażu Karpat. Jego bohater nie jest egzotycznym Mowglim ani chłopcem z lasów Aveyronu, lecz dzieckiem pogranicza – miejsca, gdzie światy ludzi, zwierząt i duchów od zawsze przenikają się i zacierają.

Dorasta w przestrzeni uznawanej przez kulturę za dziką – w jaskiniach, lasach, wśród górskich żywiołów. Ukształtowany przez rytm natury, zna głód, chłód i instynkt przetrwania, lecz nie zna języka, praw ani religii ludzi. Z perspektywy cywilizacji można by go nazwać Homo ferus, kimś pozornie stojącym najniżej w hierarchii człowieczeństwa.

Kiedy jednak w jego świat wkraczają ludzie, to nie on okazuje się problemem. Dziki pokazuje, że granica między człowiekiem a zwierzęciem nie biegnie przez knieje, lecz przez nasze definicje normalności. Bohater, początkowo postrzegany jako „mniej niż człowiek”, stopniowo ujawnia zdolność do miłości, lojalności i poświęcenia, wartości uznawanych za esencję człowieczeństwa. Film powraca więc do pytania, które towarzyszy historiom dzikich dzieci od XVII wieku – kto tu jest naprawdę dziki – ten, kto żyje wśród zwierząt, czy ten, kto z okrucieństwem używa swojej cywilizacji?

Inaczej niż w tradycyjnych narracjach, to właśnie przez oczy Dzikiego oglądamy świat XVII-wiecznych Karpat – pańszczyznę, feudalną przemoc, religijne lęki i zbójecką sprawiedliwość. Motyw dzikiego dziecka nie jest tu ciekawostką z kronik, lecz staje się soczewką, przez którą widać mechanizmy wykluczenia i sposoby, w jakie kultura definiuje „swoich” i „obcych”.

W ten sposób film Kawulskiego jednocześnie kontynuuje i przeobraża klasyczną opowieść o dzieciach wychowanych poza społeczeństwem. Zamiast egzotycznego mitu otrzymujemy karpacką historię kogoś, kto mógłby urodzić się właśnie tutaj, pośród gór. I tak jak w losach Petera, Victora czy Kamali, także tu spotkanie z ludzkim światem nie przynosi jednoznacznego ukojenia, pozostawiając widza z pytaniem – czy cywilizacja rzeczywiście oswaja dzikość, czy jedynie uczy ją nosić nowe maski?

Dzikie dzieci – granica między ludzkim a zwierzęcym

Przypadki dzieci wychowywanych przez zwierzęta pokazują, że dorastanie bez kontaktu z ludźmi często skutkuje zachowaniami zwierzęcymi i sposobami komunikacji poza własnym gatunkiem.[12]  

„Udokumentowano ponad pięćdziesiąt przypadków takich dzieci – wychowywanych przez niedźwiedzie, lamparty, małpy, a nawet ptaki. Traktowanie zwierzęcych „rodziców” było zwykle okrutne […] Równie żenujące są cierpienia zadawane dzieciom podczas prób ich „uspołecznienia”. Zdarzały się „zwykłe” bicie i chłosta, ale i przypadki skrajne. „Chłopiec-gazela”, wychowywany przez gazele, miał tak silne mięśnie nóg, że skakał jak one, niemal „lecąc” w powietrzu. Jego ludzkim „dobroczyńcom” tak zależało na tym, by przestał zachowywać się jak gazela, że zdecydowali się… przeciąć mu ścięgna, aby ograniczyć możliwość skakania.[13]

Peter Dziki Chłopiec – Peter the Wild Boy

Pierwsza szeroko znana historia dzikiego dziecka dotyczy Petera, zwanego „Dzikim,” odnalezionego w 1724 roku w lasach koło dzisiejszego Hameln w Niemczech. Peter nie mówił, poruszał się na czworakach, spał na podłodze, jadł surowe warzywa i był stale czujny – wyglądał jak człowiek, lecz zachowywał się jak zwierzę.[14] Wielokrotnie próbował uciec z ludzkiego świata, co czyniło go osobliwością, szczególnie fascynującą wyższe sfery Europy i uczonych epoki Oświecenia.[15] Ostatecznie znalazł się pod opieką Karoliny, księżnej Walii, która traktowała go jak „zwierzaka,”[16] a naukowcy traktowali go jako cenny „hybrydowy” obiekt badań. Jego przypadek pokazał, że w XVIII wieku człowieczeństwo wiązano z socjalizacją, zdolnością do mowy, wiedzą i religią.[17]

Ostatecznie Peter został porzucony przez nauczycieli i zniknął z życia publicznego. Pracował jako robotnik na farmie, nigdy nie opanował mowy i nie przekonał społeczeństwa o swojej ludzkiej naturze. Po opuszczeniu domu królewskiego nosił obrożę identyfikacyjną, praktyczne rozwiązanie, które jednocześnie pozbawiło go resztek człowieczeństwa, porównując do zwierzęcia.[18] Peter – dzikie dziecko lasów – dorósł w świecie, który go nie chciał, uosabiając przekonanie XVIII-wiecznych Europejczyków, że ludzie są istotami społecznymi i inteligentnymi, a zwierzęta – nie.[19]

Dziki Chłopiec z Aveyronu – Nobel Savage Boy

„Dziki chłopiec z Aveyronu,” Victor de l’Aveyron, został znaleziony w 1797 r. we Francji. Jego pochodzenie i zachowanie były podobne do Petera, wielokrotnie był łapany i uciekał, a jego sposób bycia porównywano do dzikich zwierząt.[20]

Różnica polegała na tym, że Victor miał nauczyciela i opiekunkę, którzy troszczyli się o jego edukację i dobrostan. Początkowo był anonimowym, dzikim chłopcem w Paryżu, zdiagnozowanym jako „idiota” przez wybitnego lekarza Philippe’a Pinela.[21]

Victor stopniowo nawiązywał więź z otoczeniem, inicjował kontakt fizyczny i emocjonalnie reagował na rozłąkę z opiekunką. Choć nigdy nie opanował mowy poza dwoma słowami, wykazywał poczucie moralności, broniąc się instynktownie przed karą.[22]

Kamala i Amala

W 1920 roku J. A. L. Singh, misjonarz prowadzący sierociniec w Midnapore, wyruszył w indyjską dżunglę, by odnaleźć tajemniczych Manush-Baghów, „ludzi-duchy” o ludzkich ciałach i upiornych twarzach, o których krążące po okolicznych wioskach opowieści budziły powszechny strach i niepokój.[23]

„Duchami” okazały się dwie indyjskie dziewczynki w wieku około ośmiu lat oraz półtora roku, żyjące w wilczej jaskini wraz z wilczą rodziną, wśród dwojga wilczych szczeniąt. Matka wilczyca była gotowa bronić swojego domu i potomstwa za wszelką cenę.[24]

Singh pisał:

Pragnąłem ją schwytać, bo od razu poznałem po jej zachowaniu, że to musi być matka wilczyca, której natura była tak gwałtowna, a uczucie tak wzniosłe. Zdumiewało mnie to. Byłem oszołomiony myślą, że zwierzę może mieć tak szlachetne uczucia, przewyższające nawet uczucia człowieka – najwyższej formy stworzenia – obdarzając całą miłością i troską idealnej matki te dziwne istoty, które z pewnością kiedyś zostały przyniesione… jako pokarm dla szczeniąt. Pozwolić im żyć i wychowywać je w taki sposób jest czymś niemal boskim. Nie pojmowałem sensu całej sytuacji i oniemiałem.[25]

Wilczycę zabito, a dziewczynki zabrano do sierocińca, gdzie otrzymały imiona Kamala (ok. 8 lat) i Amala (półtora roku). Ich sposób bycia przypominał nie tylko znane już przypadki dzikich dzieci, takie jak Peter czy Victor, lecz jeszcze silniej nawiązywał do zachowań zwierzęcych. Poruszały się na czworakach, szukały bliskości wyłącznie u siebie nawzajem, drapały drzwi, jadły bez użycia rąk oraz wydawały dźwięki typowe dla wilków – od wycia po warczenie.[26] Co więcej, relacje wskazują, że ich wygląd fizyczny nosił cechy odbiegające od ludzkich – miały niezwykle silne szczęki, wydłużone, ostre kły oraz wyjątkowo dobrą widoczność w ciemności, co sprawiało, że preferowały mrok.[27] Dziewczynki konsekwentnie odrzucały wszystko, co wiązało się ze światem ludzi, a w sierocińcu nawiązały silniejszą więź z psami niż z innymi podopiecznymi.[28] Podobnie jak Peter nie wykazywały potrzeby kontaktu z ludźmi, co wyraźnie kontrastuje z zachowaniem Victora, który zabiegał o uwagę swoich opiekunów. Oględziny jaskini, w której wcześniej żyły razem z wilkami, wykazały brak typowych dla ludzi zanieczyszczeń, co wskazuje, że wilcza matka faktycznie otaczała je opieką.[29]

Amala zmarła po roku, Kamala po dziewięciu. Choć uczono ją mówić i „cywilizowano”, pozostała w dużej mierze dzika – biegała na czworakach, wolała towarzystwo psów od ludzi i nocami przemykała po sali, warcząc i węsząc w blasku księżyca. Była w centrum uwagi, lecz niechciana; blisko ludzi, a wciąż od nich oddalona.[30]

W ich historii granica między człowiekiem a zwierzęciem zaciera się niemal całkowicie, choć były ludźmi z urodzenia, zarówno ich zachowanie, jak i wygląd zdawały się temu przeczyć.

Dzikie dzieci w Rzeczpospolitej w XVII wIEKU

W pierwszym tomie The History of Poland (1698) Bernarda O’Connora znalazła się miedziorytowa ilustracja przedstawiająca niedźwiedzicę karmiącą ludzkie dziecko razem z własnymi młodymi. Rycina ta nie była wymysłem artysty, lecz odwoływała się do opowieści, które O’Connor słyszał podczas pobytu w Rzeczypospolitej w latach 1694–1695.[31] Wielu dostojników państwowych, z królem Janem III Sobieskim włącznie, przekazywało mu historie o dzieciach zagubionych w litewskich i polskich puszczach, które miały zostać przygarnięte przez niedźwiedzice. Zaintrygowany tym zjawiskiem, O’Connor opisał je w osobnej łacińskiej rozprawie oraz w swojej Historii Polski.[32]

 

Historyczna rycina z 1698 roku z książki Bernarda O’Connora „The History of Poland”, przedstawiająca niedźwiedzicę karmiącą ludzkie dziecko.

 

Chłopiec-niedźwiadek

Przypadek chłopca-niedźwiedzia wpisuje się w barokową kulturę XVII w. z jej fascynacją „dziką naturą” i osobliwościami natury. W Rzeczypospolitej tamtych lat trwały nieustające wojny, które wyludniły pogranicza – co umożliwiło rozrost populacji niedźwiedzi w puszczach litewskich.[33]

Źródła opisują, że w II poł. XVII w. żołnierze litewscy na rozkaz Marcjana Ogińskiego, prowadząc polowanie na niedźwiedzie (ok. 1661–1663), natknęli się w puszczy na grupę matek z młodymi.[34] Ku ich zdziwieniu, pośród małych niedźwiadków znajdował się też ludzki chłopiec, który nie umiał mówić ani chodzić wyprostowany, a całe jego ciało pokrywały gęste włosy niczym futro.[35] Odkrycie to odnotowali współcześni kronikarze. Pamiętnikarz Jan Chryzostom Pasek zanotował:

A był tam niedźwiadek, alias in forma człowiek, circiter koło lat 13 mający, którego […] Marcjan Ogiński żywcem osocznikom kazał do sieci nagnać i złapać z wielką strzelców szkodą; bo go niedźwiedzie srogo bronili, osobliwie jedna wielka niedźwiedzica najbardziej broniła, znać, że to była jego matka. Tę skoro osocznicy położyli, zaraz też i chłopca złapano, który był taki właśnie, jaki powinien być człowiek, nawet u rąk i nóg nie pazury niedźwiedzie, ale człowiecze paznokcie; ta tylko od człowieka była dyferencyja, że był wszystek długimi tak jak niedźwiedź obrosły włosami, nawet i gęba wszystka, oczy mu się tylko świeciły.”[36]

Po schwytaniu chłopiec został przewieziony do Warszawy i pokazany Janowi Kazimierzowi i Ludwice Marii Gonzadze, żonie dwóch polskich królów i jednej z najbardziej wpływowych kobiet w Rzeczypospolitej XVII wieku.[37] Chłopiec-niedźwiedź, sprowadzony na dwór na wyraźne życzenie monarchini i otoczony królewską opieką, został zaraz po przybyciu do Warszawy ochrzczony i otrzymał imię Józef, choć prawdopodobnie nie miał nazwiska i najczęściej określano go po prostu l’ourson – niedźwiadek.[38]

Później królowa oddała go pod opiekę zakonnicom, Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia, których zadaniem było „ucywilizowanie” chłopca (nauka mowy, chodzenia).[39]

Po raz pierwszy o tym wydarzeniu doniosła opinii publicznej na Zachodzie gazeta francuska „Nouvelles Ordinaires” w 1663 r.[40] Wieść o niezwykłym chłopcu-niedźwiedziu dotarła do zachodniej Europy dzięki m.in. Antoine’owi de Grammontowi, Holendrowi Braude de Cleverkerkowi oraz Pierre’owi Des Noyersowi (ten ostatni relacjonował, że dorastającym chłopcem zaopiekował się szlachcic, lecz musiał go zakuwać w kajdanki, ponieważ stał się niebezpieczny).[41]

Choć nigdy nie nauczył się dobrze mówić, podobno wszystko rozumiał. Informacje o nim przekazywali później także francuscy przybysze – jezuita Philippe Avril oraz dworzanin François Paulin Dalerac.[42]

W źródłach relacjonowano, że Józef długo zachowywał się jak zwierzę  – jego zachowanie pozostało „dzikie,” a z czasem stał się niebezpieczny dla otoczenia, dlatego szlachcic, który się nim opiekował, musiał go zakuć w łańcuchy (po kilku miesiącach nauki nadal chodził po czworakach i nie mówił).[43]

Prawdopodobnie Józef zmarł lub zaginął pod koniec XVII wieku.[44]

Historia chłopca-niedźwiadka wkrótce obrosła legendą. W 1681 roku w periodyku Journal des Savants opublikowano artykuł opisujący historię chłopca-niedźwiedzia, w którym autor określił Litwę jako kraj „obfitszy w potwory niż inne”. Podobną opinię wyrażał Bernard O’Connor, nadworny lekarz Jana III Sobieskiego, który pisał, że litewskie lasy zamieszkują „ludzie bardzo dzicy i nieokrzesani”, a niektóre dzieci wychowywane są przez niedźwiedzie.[45]

Podsumowanie

Losy osób uznawanych za „dzikie” rzadko kończyły się szczęśliwie. Spotkanie z ludzkim społeczeństwem często przesądza o dalszym losie zarówno prawdziwych, jak i mitycznych dzikich dzieci.

Opowieść o „dzikim dziecku” funkcjonuje jako metafora subtelnego przenikania się świata natury i cywilizacji. Człowieczeństwo nie wynika jedynie z biologii, edukacji czy kultury – staje się realne dopiero w interakcji z innymi, którzy traktują nas jak ludzi. Historia dzikich dzieci uczy, że by być człowiekiem, trzeba być w ten sposób postrzeganym, w strefie cienkiej i płynnej, między człowiekiem a zwierzęciem.


PRZYPISY

  1. Michael Newton – “Savage Girls and Wild Boys: A History of Feral Children” (2002).
  2. Encyklopedia Britannica – Feral children
  3. Caitlin Schwarz – The Feral Child
  4. Erica Fudge – “Perceiving Animals…”, Google Books.
  5. Encyklopedia Britannica – Feral children
  6. Encyklopedia Britannica – Feral children
  7. Barbara Noske – “Humans and Other Animals” (1989).
  8. RaisedWild – Feral Children
  9. Jan Parandowski – Mitologia (1997).
  10. Caitlin Schwarz – The Feral Child…
  11. Philip José Farmer – “Mother Was a Lovely Beast” (1874).
  12. TheWeek – Devika Rao
  13. Noske / Steeves – “Humans and Animals at the Divide” (2003)
  14. Douglas Candland – “Feral Children and Clever Animals” (1993)
  15. Roger Moorhouse – “Peter the Wild Boy”, HistoryToday
  16. Candland – jw.
  17. Caitlin Schwarz – jw.
  18. Caitlin Schwarz – jw.
  19. Caitlin Schwarz – jw.
  20. Michael Newton – jw.
  21. Michael Newton – jw.
  22. Michael Newton – jw.
  23. Michael Newton – jw.
  24. Candland – jw.
  25. Singh & Zingg – “Wolf-children and feral man”
  26. Sarah Dowling – “They Were Girls…” (2013)
  27. Michael Newton – jw.
  28. Candland – jw.
  29. Candland – jw.
  30. Candland – jw.
  31. Hanna Widacka – Człowiek-niedźwiedź
  32. Widacka – jw.
  33. National Geographic – Chłopiec-niedźwiedź
  34. Jan Chryzostom Pasek – Pamiętniki
  35. National Geographic – jw.
  36. Pasek – jw.
  37. National Geographic – jw.
  38. Widacka – jw.
  39. Widacka – jw.
  40. Widacka – jw.
  41. Pasek – jw.
  42. National Geographic – jw.
  43. National Geographic – jw.
  44. National Geographic – jw.

Leave a comment